"Nawet jeśli cały świat naraz będzie chciał mnie powstrzymać będę
i tak tam gdzie Twój zapach będzie się zaczynać bo masz we mnie trochę więcej
niż przyjaciela i wroga."
Leżę w ciemnym już pokoju, światła są pogaszone a mrok rozświetla mi tylko żar dopalającego
się papierosa, ciszę która zapanowała już jakiś czas temu rozprasza dźwięk
muzyki. Jak co noc dopadają mnie myśli, nie byle jakie tylko dotyczące tej
jednej osoby, nie mogę przestać rozmyślać o tej dziewczynie - kompletnie
zamieszała w moim życiu, to powtórka sprzed kilku miesięcy kiedy myślałem, że
jest jedynym dobrem które może mnie spotkać. Czuje, że to będzie kolejna z nocy
w których nie usnę tak łatwo, nie obędzie się bez łez. Radość i złość tak
naprawdę nie istnieje - jest tylko miłość, myślę nad tymi słowami słyszanymi
dzień w dzień. Dawno nie pisałem o niczym przyjemnym dzisiaj napiszę o niej, o
tej która dla mnie jest wyjątkowa, jestem pewien, że nigdzie na świecie nie ma
drugiej takiej istoty. Może w jest tylko małą, bezbronną osobą ale nie w moim,
prywatnym wymyślonym świecie bo w nim jest kimś w rodzaju Bogini. Chcę nieraz
dużo powiedzieć ale trzymam język za zębami bo boje się porażki, która jest
niemal pewna, boję się nieuniknionego i co noc męczę z tymi samymi myślami z
przekonaniem, że tak właśnie musi być. Mogła by mieć każdego kogo by tylko
chciała, mogła by mieć również mnie. Niedawno zraniona przez chłopaka płaczę
sama gdzieś w sobie, nie chce tego pokazać ale ja to wiem, ja to widzę w jej
oczach, chciałbym, żeby o nim zapomniała - nie jest warty jej pamięci. Skłonna
kochać całym sercem w zamian za mały płomień miłości poświęcony tylko jej, wiem
kto jest jej to w stanie dać, ale trzymam to w sobie - nie chcę niczego popsuć.
Już za kilka godzin będę mógł ją zobaczyć, myślę co bym mógł zrobić, żeby
zwróciła na mnie uwagę ale żaden pomysł nie przychodzi mi do głowy, muszę być
po prostu sobą to jedyna droga którą znam. Gotów się poświęcić piszę kolejne
wersy już następną noc z rzędu, nie czuję zmęczenia bo mam jeszcze wiele do powiedzenia.
Cichy rap w tle przemyśleń napawa mnie mieszanymi uczuciami, raz złością, raz
współczuciem i oczywiście smutkiem - to jest to co czuje co dzień, niestety nie
umiem być szczęśliwy jak wszyscy wokół. Moje teksty to wszystko co mam, jedyne
miejsce w które mogę uciec bez konsekwencji, bez poczucia winy, wstydu który
paraliżuje wspomnienia. Tak wspomnienia, one też wracają w końcu z perspektywy
czasu mogę ocenić czy te wybory były dobre, muszę sam się okłamywać, że
wszystko co w życiu zrobiłem, robiłem tylko dla dobra innych bo nie mogę wrócić
do tych sytuacji. Jeszcze nie tak dawno, żyłem w innym świecie, nagle coś się
zmieniło - ona tak po prostu do niego weszła i je zmieniła, nie sądziłem, że
komukolwiek to się uda. Znam żal jak rodzonego brata, napełnia mnie dzień w
dzień - muszę z nim żyć, bezwstydnie, najlepiej jak tylko potrafię. Mam jeszcze
jedno dobro w tym życiu - to sny w których mogę robić co tylko chcę ale zawsze
ten sam, zawsze dziele go z nią, tak po prostu jakby weszła do mojej głowy i je
tworzyła. Nie umiem tego wytłumaczyć, to zbyt potężne dla mnie. Wszystko to przeżywam każdej bezsennej nocy a
ich jest wiele, otwieram oczy, widzę pierwsze lekko przeszywające mrok
promienie słońca, pierwszy gwizd ptasiego śpiewu oznajmia, że czas iść i się z
tym wszystkim mierzyć, wiem, że dam radę, zawsze daje - muszę sobie radzić.
Jestem pewien, że nikt inny nigdy i jeszcze długo nie będzie w stanie tak na
mnie wpłynąć. Będę o tym mówił samemu sobie do końca wszystkiego i chociaż mam
tak mało lat to wiem o czym mówię. "Ludzie dają i biorą wiele lecz chcą
mieć jedno - to czego chcą to jest to ciepło", każdy chce je mieć bez
wątpliwości Ty również. Wiem, że to zobaczysz, bo napisałem to specjalnie dla
Ciebie - nie wiem co sobie o tym pomyślisz ale wiesz co ja sądzę o tym wszystkim
i nie będę czuł wstydu patrząc Ci w oczy
po tym jak to przeczytasz bo pisałem to sercem.